Lubię moje mieszkanie. Faceci z "Projektu" stworzyli je specjalnie dla mnie, jest tu wszystko czego potrzebuję. Powstało we wczesnych latach trwania "projektu", kiedy jeszcze nie mieli tylu pieniędzy ile chcieli by go realizować, ale na szczęście na ten budynek starczyło. Zasadniczo powinienem się przedstawić. Jestem Mag, mutant . Świat w którym żyje, jest dosyć zwyczajny, poza tym że wszyscy mnie w nim nienawidzą jest spoko. Parę lat temu, kiedy próbowałem przeżyć w mojej starej szkole przyszli do mnie jacyś faceci w gajerach i chcieli żebym dołączył do ich "projektu", do tej pory nie znam oficjalnej nazwy, zresztą mało mnie ona obchodzi.Chodziło o to, że w związku z moimi umiejętnościami chcieli zaoferować mi nowy dom, nową szkołę, a to wszystko za darmo. Na dodatek w miejscu gdzie będą inni mutanci, także wszystko ma być spoko. No i trafiłem tutaj, do domu w połowie zrobionego z żelaza, no bo w końcu to najlepszy pomysł, dać komuś kto potrafi kontrolować magnetyzm dom z żelaza. Na początku było fajnie, ale chodzenie po suficie przestało mnie bawić po miesiącu. A potem dobudowano kolejny dom, wysoki na dwa piętra i z ogrodem na samej górze.Wprowadziła się do niego Beetrice, w skrócie Bee. Zawsze uśmiechnięta i energiczna, w jej ciele mieszkają pszczoły, ma skrzydła i spory odwłok. Nie musi dużo jeść, jest mała i do tego część tego co produkują pszczoły wnika do jej krwioobiegu,i to tyle o jej mutacji. Poza tym, jest pierwszą osobą która potrafi zagadać cię na śmierć jaką spotkałem. Potem wybudowano trzeci, czwarty , piąty dom.W tej chwili jest ich chyba ze dwadzieścia w całym kraju, po pięć na osiedle.Jest z nami jeszcze Ice, gość kontrolujący lód, R, który w całej swojej tajemniczości jeszcze nie zdradził jaką ma mutację oraz Kama, potrafiąca zmieniać kolor skóry. Wszyscy mamy od 14 do 17 lat, a ja jestem przewodniczącym osiedla Numer 2 "Dolina". Trzeba coś jeszcze dodawać? Myślę że
-Maaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaag! Agent Robert zaraz przyjdzie! Ogarnij tu!
-Bee, co ja ci mówiłem o.... AR? Dobra, już ogarniam.
Sprzątanie jest proste. Tu poprzestawiać domeny, tu parę dodać i wszystko gotowe w parę sekund.
-Dawaj, dawaj, zaraz tu będzie!
-Bee, proszę cię nie pośpieszaj mnie, podawaj informacje. Był już u kogoś?
-Nie, jak zwykle u ciebie jest pierwszy. Ubrany w czarny garnitur, około 180 centymetrów wzrostu, lekki zarost, wory pod oczami, czarna karnacja, krótkie włosy...
-Bee,przydatne informacje. Dobra u mnie czysto.U ciebie?
-Też, u mnie zawsze jest czysto. R też ogarnięty. Ice również. U Kamy nie sprawdzałam/
-ONA ma zawsze posprzątane. Natomiast TY nigdy, nie wierzę żebyś zdążyła.
Bee do tej pory obserwowała całe sprzątanie z małego przedpokoju, szybko wyszedłem mijając ją, jak zwykle ubraną w sukienkę z wosku. Tej jeszcze nie widziałem, ale zdecydowanie wyglądała w niej bosko, zresztą jak zwykle. Nie ważne, trzeba u niej posprzątać. Parę domen w ziemi i już wybijam się do jej ogrodu.
-Mag, czekaj, zostawiłam tam swój...
Lekko się zaczerwieniła, zastanawiałem się o co chodzi. Wnioski przyszły same( a może po prostu głodnemu chleb na myśli)
-Nie ma czasu, tylko ja zrobię to tak szybko!
Na jej twarzy wykwitło skupienie, pewnie kontaktuje się ze swoimi pszczołami żeby schowały co trzeba. I dobrze, lepiej dla mnie. Jej ogród jak zawsze nieskazitelny, ale już schodząc po schodach widziałem co się dzieje w środku domu. Bałagan był wszędzie. Pszczoły właśnie zamykały szafę, ubrania były już posprzątane. Ale reszta leży w totalnym rozgardiaszu. NIC nie było na miejscu.
Podciągnąłem Rękawy żeby odkryć Neodymowe Bransoletki. Zacząłem przestawiać i dodawać domeny coraz szybciej, w końcu chodziło o istnienie Doliny. AR czasami przychodzi sprawdzić czy trzymamy się ustaleń, czyli tego czy sprzątamy w pokojach, nie prowadzimy kontrabandy. Ice ma posprzątane, R też, ja też, Kama na pewno ma, a Bee już też ma czysto. Czas na konfrontację z AR.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz